
Pan Tadeusz, 84 lata - alternatywa dla domu opieki
Decyzja o domu opieki była już prawie podjęta. Rodzina obejrzała trzy ośrodki, zapłaciła kaucję, ustalono datę przeprowadzki. Trzy dni przed Pan Tadeusz powiedział córce wieczorem: 'Nie chcę tam iść. Chcę zostać w domu'. Następnego dnia zadzwonili do nas - z pytaniem, czy istnieje trzecia droga.
Historie naszych podopiecznych są anonimizowane. Imiona osób zostały zmienione, szczegóły mogą być uogólnione - ale opisana opieka i jej efekt są prawdziwe.
Sytuacja
Pan Tadeusz ma 84 lata, jest wdowcem od pięciu lat, niedosłyszącym i z ograniczoną mobilnością po dwóch złamaniach kości udowej. Mieszka w domu jednorodzinnym, w którym z żoną wychowali troje dzieci. Po jej śmierci próbował radzić sobie sam - ale ostatnie półtora roku to seria incydentów: dwa upadki, zaniedbane posiłki, zapominanie o lekach na nadciśnienie.
Rodzina trzymała się dzielnie. Dzieci pomieszkujące w innych miastach przyjeżdżały na zmianę co weekend, syn dzwonił codziennie rano i wieczorem. Ale to przestało wystarczać - ojciec potrzebował obecności w ciągu dnia, kogoś, kto by przygotował obiad, dopilnował leków, zauważył w porę gorszy dzień. Dom opieki wydawał się jedyną sensowną opcją - dopóki Pan Tadeusz nie powiedział tego jednego zdania.
Zadzwoniła córka, Pani Joanna, z dużym stresem w głosie - czy w cztery dni da się zorganizować realną alternatywę. Spotkaliśmy się następnego dnia po południu u Pana Tadeusza. Trzy godziny rozmowy z całą rodziną przez wideo i z Panem Tadeuszem osobiście. W sobotę zamiast jechać do domu opieki Pan Tadeusz został w swoim domu. Pani Wiesława, opiekunka z zamieszkaniem, wprowadziła się tego samego dnia.
Plan opieki
Plan musiał odpowiedzieć na konkretne lęki rodziny - czy ojciec będzie bezpieczny, czy ktoś go pilnuje w nocy, czy upadek nie skończy się tragedią. Jednocześnie nie mógł odebrać Panu Tadeuszowi tego, co dało mu siłę powiedzieć 'zostaję w domu' - poczucia bycia u siebie i decydowania o swoim dniu.
- Opieka całodobowa z zamieszkaniem - Pani Wiesława w pokoju gościnnym, z monitorem przy łóżku Pana Tadeusza na noc
- Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu - chodzik z hamulcami, maty antypoślizgowe w łazience i przy łóżku, czujnik upadku na nadgarstku, lista alarmowych telefonów na lodówce
- Dieta dla seniora z nadciśnieniem - posiłki o stałych porach, dziennik wagi raz w tygodniu, ograniczenie soli, prowadzenie tabeli ciśnień
- Aktywizacja, nie nadopiekuńczość - Pan Tadeusz sam ubiera się tam, gdzie może, sam się goli, sam podlewa kwiaty. Pomoc tam, gdzie naprawdę potrzebna
- Kontakt z rodziną - cotygodniowy raport zdrowotny, swobodne wizyty dzieci i wnuków, niedziele rodzinne bez 'inspekcji' opiekuna
Jak wygląda dzień
Pierwsze dwa tygodnie były okresem wzajemnego poznawania się. Pan Tadeusz wymagał trochę czasu, żeby zaakceptować obecność obcej osoby w swojej kuchni i swoim porządku. Pani Wiesława dawała mu ten czas - była, kiedy potrzebował, schodziła z drogi, kiedy chciał pobyć sam.
Poranek
Pan Tadeusz wstaje o 7:00 - przez całe życie tak wstawał i nie zamierza tego zmieniać. Sam się ubiera, Pani Wiesława asekuruje przy łazience. Śniadanie zawsze o 7:30 - kawa zbożowa, dwie kromki chleba z masłem i serem, jajko na miękko. Po śniadaniu lek na ciśnienie, gazeta, krzyżówka.
Środek dnia
Spacer w ogrodzie kiedy pogoda dopisuje - z chodzikiem, ale samodzielnie, Pani Wiesława patrzy z okna. W deszczowe dni krótki spacer po domu, czytanie, telefon do siostry. Obiad o 13:00 - zawsze ciepły, zawsze z drugim daniem. Po obiedzie drzemka. Po drzemce wizyta wnuczki (środy i piątki) albo rozmowa wideo z dziećmi.
Wieczór
Kolacja o 18:30 - lekka, kanapki z wędliną i pomidorem, herbata. Wieczorne wiadomości w telewizji, czasem mecz, czasem stary film. Pomiar ciśnienia o 21:00, lek wieczorny, pomoc przy myciu zębów. Pani Wiesława pomaga się położyć i wyłącza światło. Monitor przy łóżku jest na, gdyby coś się działo w nocy.

Efekt
Po miesiącu zniknął lęk rodziny. Pan Tadeusz nie miał ani jednego upadku, ciśnienie się ustabilizowało, przybrał półtora kilo - pierwszy raz od śmierci żony. Ale ważniejsza była zmiana, której nie było widać w pomiarach: ojciec znowu się śmiał. Opowiadał wnukom historie, których nie słyszeli, podlewał kwiaty, planował, co zasadzić wiosną. Wrócił do bycia sobą, a nie tylko 'tatą, którym trzeba się zaopiekować'.
Pani Joanna mówi, że to było jak odzyskanie ojca. Wcześniej rozmowy telefoniczne sprowadzały się do raportu - czy zjadł, czy wziął leki, czy nic mu nie jest. Po wprowadzeniu opieki rozmowy zmieniły się: ojciec dzielił się przemyśleniami, pytał o pracę, opowiadał o książce, którą czyta. Funkcja kontrolna przeszła na opiekunkę. Dzieciom zostały rozmowy z tatą.
Po sześciu miesiącach Pan Tadeusz nadal jest w swoim domu. Plan opieki nie zmienił się znacząco - bo działa. Rodzina rozumie dziś, że wybór 'dom opieki czy zostanie w domu' nie jest prostym wyborem między dwiema równoważnymi opcjami. Dla niektórych seniorów przeniesienie z domu może być wstrząsem nie do odrobienia. Dla Pana Tadeusza dom był ostatnim miejscem, w którym żona jeszcze 'była'. Zostawienie go w tym domu okazało się ważniejsze niż się początkowo wydawało.
Trzy dni przed przeprowadzką do domu opieki nie wierzyłam, że istnieje inna droga. Dziś, sześć miesięcy później, nie wyobrażam sobie, żebyśmy wtedy podjęli inną decyzję. Tata jest w domu. To jest najprostsze i najważniejsze.
Twoja sytuacja podobna?
Każda rodzina jest inna - opowiedz nam o swojej, zaproponujemy konkretny plan.
Oddzwonimy w ciągu 2h (7:00-22:00)
